Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SBB Bahnhof. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SBB Bahnhof. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 września 2014

Engel



Bericht aus dem Paradies 
[kleine Paraphrase]

Im paradies dauert die arbeitswoche dreißig stunden
die löhne sind höher die preise fallen ständig
die physische arbeit quält nicht (infolge kleinerer zugkraft)
die wagenreinigung macht so viel aus wie das facebookschreiben
die staatsform ist haltbar und die regierung vernünftig
wahrhaftig im paradies ist es besser als irgendwo sonst

am anfang sollte es anders sein –
strahlende kreise chöre und stufen der abstraktion
aber den körper genau von der seele zu trennen
mißlang

[...]

vorerst am samstag zwölf uhr nacht
heult die züge süß
und orange proletarier kommen auf den gleisen
sie tragen auf dem rücken ihre flügel linkisch wie staubsauger

[Zbigniew Herbert, aus dem Polnischen von Karl Dedecius]

//

Sprawozdanie z raju 
[mała parafraza]

W raju tydzień pracy trwa trzydzieści godzin 
pensje są wyższe ceny stale zniżkują 
praca fizyczna nie męczy (wskutek mniejszego przyciągania) 
sprzątanie pociągów to tyle co pisanie na fejsbuku 
ustrój społeczny jest trwały a rządy rozumne 
naprawdę w raju jest lepiej niz jakimkolwiek kraju 

na początku miało być inaczej – 
świetliste kręgi chóry i stopnie abstrakcji 
ale nie udało się oddzielić dokładnie 
Ciała od duszy

[...]

na razie w sobotę o dwunastej w nocy 
pociągi ryczą słodko 
na perony wychodzą pomarańczowi proletariusze 
na plecach niosą niezgrabne swe skrzydła jak odkurzacze 

[Zbigniew Herbert]

środa, 27 sierpnia 2014

Kundel



Z wiernym Kundlem [niewtajemniczonym wyjaśnię, że "kundlem" zwie się potocznie czytnik do książek elektronicznych firmy Kindle] na peronie. Ale ostatnio mój Kundel przstaje być mile widziany na bazylejskim dworcu. Koledzy z pracy po tym, jak zaczytawszy się już kilka razy, przegapiłem pociąg, któremu miałem uzupełnić zasoby wodne lub oczyścić go z gazet, wnoszą o zakaz wprowadzania Kundli na teren dworca, jeśli jest się tegoż dworca pracownikiem. Porównują to do zakazu (swoją drogą łamanego niemal przez wszystkich) słuchania muzyki w czasie Arbeitu na torach. Tłumaczę im, że przecież czytanie, choć odcina czasem od rzeczywistości, to jednak w związku ze stacjonarnością tejże czynności, jest bezpieczne, wpadnięcie pod pociąg jest wręcz niemożliwe. No, chyba, że pociąg sam wpadłby na pasażerską część peronu, taranując ławkę, na której akurat przycupnąłem. Oni moje wywody puszczają mimo uszu i odnosząc się nie tyle do treści, co do meta-treści mojej wypowiedzi konstatują, że ja to pewnie przez to czytanie tak dziwnie myślę o wszystkim (trudno się nie zgodzić), a to dziwne myślenie nie tylko może być groźne dla mnie, ale i dla postronnych. Dlatego też postanowili zbierać dowody. Autorem dzisiejszego jest Valon, albański Macedończyk urodzony w Szwajcarii. 

Uwielbiam dekonstruować etos narodowy, podkreślając to tutejsze - nomen omen - skundlenie, ten tutejszy kulturowo-etniczny Mischung, który można by nazwać pograniczem, choć w tym wypadku słowo to nie jest trafne, ponieważ w Szwajcarii pogranicze nie jest peryferyjne, a konstytucyjne, powszechne, centralne... Pewnie, że powoduje także problemy, wywołuje czasem konflikty, boć się ludzie docierają do siebie nawzajem, nazywając się, choć najczęściej w sensie bardzo ciepłym - dziwakami, odmieńcami. W tym samym tonie i do mnie mówią, żartując z tymi dowodami i donosami. Na moje propozycje rekompensaty, że kolejny pociąg sam obsłużę w związku z przegapieniem poprzedniego i pozbawieniem grupy jednej pary rąk, reagują śmiechem i każą mi iść czytać. Bo tu "dziwactwo" czy po prostu "inność" zaczyna być normą. Cudność.