Dlaczego blog?

A bo tako się zbierałem, żeby kajś dostrzeżenia umieszczać i opowieści. Coby znajomkowie mogli pooglądać i poczytać, kiedyśmy daleko od siebie i dzielenie się historiami znad herbaty lub wina niemożliwe jest.

piątek, 1 sierpnia 2014

Huk



Huk. Smród. Dym. Huk przede wszystkim. Od dwóch dni Szwajcaria sprzedaje fajerwerki, Szwajcarzy kupują i strzelają. Pieniędzy mają dużo, a jak się okazało za grosz... ekhem... za rapa (szwajcarski odpowiednik grosza) więcej pomyśunku niż ludzie w Polszy. Strzelają niemal bez przerwy. Okno mam zawarte, choć upał. Nie wiem już, co gorsze. Ot, i dzień narodowy Szwajcarii.

Wiedziony ciekawością, ale nieinstynktowną (instynkt krzyczał, by zostać i chyba został w domu) oraz poczuciem, że może jednak warto pouczestniczyć czasem w życiu społecznym, poszedłem na obchody. Brzegi i mosty reńskie oblepione tłumem ludzi, na Renie samym zaś statek, z którego przez godzinę w niebo waliło uszowstrętne i kolorowe badziestwo. Ja wciśnięty w tłum nie mogłem się ruszyć w żadną stronę. Stałem mrużąc oczy i marząc o mrużeniu uszu. Zastanawiałem się też, co takiego ludzie widzą w tych całych fajerwerkach. Pomiijam aspekt empatyczny do innych gatunków albo po prostu dla tych, którym te fajerwerki niemiłe. Wszak to huk, smród i dym. Jakie to wspólnotowe przeżywanie?

                    
A gdyby tak wszyscy siedli na tych mostach, ulicach, skwerach i pomilczeli choćby 8 minut. Nacichając miasto. Wciągając w płuca zapach lip, których nad Renem dzika obfitość. Wypatrując tańców nietoperzy wokół latarń albo ich ekwilibrystycznych ewolucji lotniczych tuż nad powierzchnią wody. Albo patrząc na siebie nawzajem, albo w gwiazdy czy gzymsy kamienic... Nie! Trzeba zagłuszyć myśli, zasłonić te fragmenty świata, które jeszcze nie są zhumanizowane - więc błysk i dym na gwiazdy, smród na zapachy pozamiejskie, a huk na te istoty, które się nieucywilizowały i na decybele reagują strachem, czasem śmiercią. 

Może te fajerwerki to substytut wojny, którą homo sapiens, jako nowotworowy gatunek ziemskiego ekosystemu, ma w genach, a którą wypiera pod presją tzw. kultury i cywilizacji. Oczywiście tylko do czasu, kiedy nie znajdzie się jakieś usprawiedliwienie dla prawdziwego postrzelania do siebie nawzajem albo "chociaż" jakichś inszych istot.

Szumny, dumny i durny humanizm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz